Zapis Nieautoryzowanego Przekazu
Pochodzenie zapisu[NIEZNANA ZMIENNA]
Czas od przechwycenia - 21 godziny
> Transkrypcja dziennika transmisji zarejestrowanego w dniu:[niedostępna]
> Przechwycony ze statku kosmicznego zarejestrowanego na: [bezpośrednie opłaty za dokowanie do Nefa Anyo]
> Zarejestrowany numer seryjny: [uszkodzone dane]
> Zapis zawiera:
NORA: "Kolejna późna transmisja, Bezsenni. Bardzo późna transmisja. Taka uroczysta, druga północ, której nie wskazuje żaden zegar. Godzina, na którą nie czekacie, ale ona czeka na was — samotna podróż, przejażdżka pustymi Kolejami, zagubieni w bezczasie. Ale jeśli to słyszysz, cóż, już wiesz, która jest godzina.
Siedzę tutaj, wpatrując się w migające światło oczekującego połączenia? Kim jestem, by odrzucić inną bezsenną duszę, gdy jest w potrzebie?"
Rozmówca: "To chyba mój znak. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam w niczym ważnym"
NORA: "Ważnym? Nie. Tylko w mojej conocnej butelce Szampana Prisma wartej milion Kredytów, kąpieli w moim własnym basenie Dukatów i zamartwianiu się. Spróbuj poprawić mi humor, nieznajomy."
Rozmówca: "Dr Fidelia Scorse. Ale wszyscy nazywają mnie Delia. Oczywiście, możesz nazywać mnie jak Ci wygodniej, panno Night."
NORA: "Wstrzymaj się, w tym domu jest miejsce na tylko jednego złotoustego, Doktorku. Więc coś leży ci na sercu, czy chcesz przekazać tylko wyrazy wdzięczności?"
Rozmówca: "Uwierz mi, chciałabym, żeby chodziło o to drugie, ale nie. Zajmuję się małą kolonią górniczą. Na tyle małą, że Grineer dają nam spokój. Przynajmniej jak dotąd. Chciałabym, żeby tak zostało, jeśli nie masz nic przeciwko."
NORA: "Dyskrecja to moje drugie imię — gdybym miała kiedykolwiek wyjawić swoje drugie imię."
Rozmówca: "Ostatnio… było gorzej, z Grineer lub bez. To była żona górnika, wiesz. Zaciągnęła męża do kliniki, narzekała na jego paznokcie."
NORA: "Na razie brzmi standardowo. Co zwróciło twoją uwagę?"
Rozmówca: "Paznokcie. Zniszczone i pęknięte wzdłuż. Chcieli suplementu, który zaleczy i wzmocni paznokcie, aby mogli jak najszybciej wrócić do pracy.
Jestem kobietą nauki, ale w małym mieście dowiadujesz się także wiele o ludziach. Jego paznokcie... wyglądały bardziej, jak zmęczenie materiału, niż niedobory keratyny. Zgaduję, że je obgryzał. Możliwe, że przez stres. Nie jest to rzadki problem, jak możesz się spodziewać. Nie chciał o tym rozmawiać. Uznałam, że nie był to temat, który chciał podjąć przed swoją partnerką."
NORA: "Rozumiem, że poprosiłaś ją o opuszczenie pokoju."
Rozmówca: "Tak zrobiłam. Ale nic mi nie wyjawił. Tylko uśmiech idioty. Nie miał pojęcia, o czym mówiłam. Powiedział, że czuje się dobrze — nawet lepiej niż zwykle. Musi natychmiast wracać do pracy, powiedział. Nie miałam powodu go zatrzymywać."
NORA: "Ale zgaduję, że było wiele powodów".
Rozmówca: "Nie mogłam tego wtedy wiedzieć. Potem przybyło pacjentów. Wielu. Posiniaczone i zakrwawione dłonie. Połamane palce. Potem nadeszła fala bezsenności, przypadki wycieńczenia. Odwodnienia. Niedożywienia... Prawie każdy dorosły w tej kolonii w jakimś stopniu pracuje w kopalni. I prawie wszyscy z nich trafili do mnie w ostatnim tygodniu.
A potem... pacjenci przestali przychodzić. Całkowicie."
NORA: "Wygląda mi to na okazje na posłanie kilku twardzieli w głąb kopalni, żeby skorygowali, cokolwiek się w niej zepsuło."
Rozmówca:"Jestem tu sama. Żadnego wsparcia. Dlatego sama zeszłam do kopalni. Trzy dni temu."
NORA: "W porządku. Zgaduję, że wróciłaś w jednym kawałku? Więc... skoro jesteś zdrowa na ciele i umyśle... nie trzymaj nas już w niepewności, Delio. Co odkryłaś?"
Rozmówca: "Wszystkich. Całą kolonię. Co do jednego. Wszyscy kopali. Już od kilku dni. Zanim jeszcze zobaczyłam pierwszego pacjenta. Bez wytchnienia, snu, jedzenia. Wracałam każdego dnia i widziałam to samo. Myślałam, że się zdenerwują, spróbują mnie powstrzymać — ale tylko głupio się uśmiechali przez całą drogę w górę i w dół szybu."
NORA: "Zapytałaś kogokolwiek, o co chodzi?"
Rozmówca: "Oczywiście. Z radością odpowiadali na pytanie, co oni do cholery robią
"Kopiemy" - mówili. Jakby nie było w tym nic dziwnego.
Nie wynosili nic prócz ziemi. Im głębiej zajdziesz, tym trudniej jest znaleźć drogę między rudami i sprzętem górniczym. Szorowarki eliptyczne, palniki działowe, rozdrabniacze... Cały sprzęt."
NORA: "Wstrzymaj się. Dlaczego porzucili ten sprzęt? Nie mów mi, że poddał się przed górnikami."
Rozmówca: "Nadal działał. Widziałam, jak jeden z górników używał wiertła szerokootworowego — aż padło. Nie zepsuło się, po prostu wyczerpała się bateria. Rzuciła to wiertło jak stała, podniosła młot i wróciła do pracy. Nie chciała poświęcić chwili na zmianę baterii. Niektóre z mniejszych narzędzi zaczęły się psuć. Je też porzucili i... pracowali dalej."
NORA: "Paznokcie..."
Rozmówca: "Nie przestawali kopać."
NORA: "Delia, czy dasz radę się stamtąd wydostać? Jest gdzie wylądować? Jestem pewna, że któryś ze słuchaczy..."
Rozmówca: "To jest wyznanie, panno Night.
Każdego dnia wypełniałam wózek materiałami wybuchowymi, których ilość posłałaby tę górę prosto na Fobosa. Nie zostało tu nic prócz zapadających się jaskiń."
NORA: "Delia... Ilu-"
Rozmówca: "Trzech. Trzech górników. To wszyscy."
NORA: "..."
Rozmówca: "Uśpiłam tych, których dałam radę przenieść i zamknęłam tych, których nie. Cięłam tak blisko raka, jak tylko mogłam, ale nawet po najlepszych cięciach odrobina zostaje.
Żaden z ocalałych nie rozmawiał o tym ze mną. Wszyscy określają to "wypadkiem".
Z czasem damy radę się odbudować. Stworzyć nowe wykopalisko. Nie pierwszy raz przenosimy operację. W ten sposób przetrwamy."
NORA: "Ale nie to, co kryje się pod ziemią."
Caller: "Powinnaś jeszcze coś wiedzieć. Myślę, że to ważne."
Kopali cały dzień, każdego dnia. Tą samą ścieżką, ale nie w tym samym kierunku. Przynajmniej nie cały czas. Szyb wił się i kręcił, jak wykręcona na lewą stronę klatka schodowa. Nie miało to sensu. A potem, kiedy usłyszałam twoją rozmowę z tym Corpusiakiem — tym na Deimosie — w końcu zrozumiałam.
Próbowali się do czegoś dokopać. Gonili za tym, a szyb ciągnął się za nimi. Nigdy nie przestaliby kopać. Przenigdy. To nie było możliwe. Ponieważ nie przyciągało ich coś, co znajdowało się pod ziemią. Gonili za czymś, co było po drugiej stronie: za ciałem niebieskim.
Próbowali dokopać się do Deimosa."
[Koniec transmisji]